9 Listopada 1918 roku, Karl Liebknecht ogłosił powstanie "Wolnej Socjalistycznej Republiki Niemiec", co zakończyło pierwszy etap rewolucji listopadowej w Niemczech, rewolucji, która była prowadzona przez dzielnych robotników, którzy nie zgadzali się na "reformistyczne" przywództwo SPD nad nową republiką Niemiec po obaleniu cesarza.
Stan SPD pokazywał bankructwo taktyki reformistycznej - w ostateczny sposób reformiści zawsze stoją po stronie obecnego systemu, bawiąc się w "kotka i myszkę" z kapitalistami, tutaj wprowadzą reformy, to kapitaliści przykładowo zwiększą intensywność pracy, podniosą koszty na klasę robotniczą w inny obszarze itd. zawsze pozostając w obrębie systemu kapitalistycznego. Powiedzenie Bernsteina "ruch jest wszystkim, cel niczym" - jest uzurpowaniem sobie marksowskiego ruchu ale wykorzystaniem go nie w celu radykalnej zmiany obecnej formy uspołecznienia, a łagodzenia nastrojów robotniczych.
Reformy zawsze kończą się w obrębie kapitału bo wykorzystują państwo burżuazyjne, czyli władzę opartą na kapitale. Władza oparta na kapitale nie zniesie kapitału - to byłoby absurdem. W ostatecznym rozrachunku reformy idą tak dalece na ile pozwoli stabilność kapitalizmu (wielcy fani "złotej ery kapitalizmu" sprzed okresu neoliberalizmu zapominają, że był silny nacisk ze strony ZSRR na możliwość istnienia innego systemu jak i mocno upiększają jego prawdziwy charakter - zapominając powiedzieć o kolonializmie, nadal silnych sferach wykluczeń wśród mniejszości rasowych, imigrantów, kobiet itd. ).
Niestety rewolucja listopadowa w Niemczech nie wyszła poza Bawarię i została spacyfikowana ale stanowi ważne świadectwo proletariackiej walki klasowej. Wciąż musimy uczyć się z tego okresu i przekonywać szczerych popleczników reform, że nie jest to dobra droga dla klasy robotniczej. Że prowadzenie "równej" walki parlamentarnej raz na 4. lata w praktyce oznacza 4 lata rządów bez robotników, a 4 lata w których kapitał nadal ma władzę lobbingu, nadal finansuje partie, nadal może wpływać na stan państwa. Następnie taki polityk prowadzi demagogie wśród klasy robotniczej zadomawiając się w parlamencie nie zmieniając niczego -a wchodząc w określone nastroje społeczne, kształtowane przez kapitał. Jego umysł jest obrazem umysłu kapitalisty - traktuje wyborców jako konsumentów - wchodząc w te nastroje ale nie ma żadnego interesu w ich spełnieniu, a relatywnym podtrzymaniu aby na następne wybory znowu w nie wejść celem zdobycia głosów.
Lewica antykapitalistyczna musi jasno powiedzieć "nie" polityce prowadzonej w parlamencie, polityce demagogii, polityce "mądrych" przywódców. Ruch robotniczy musi przejąć władzę nad produkcją przez swoje własne organizacje wykute w walce klasowej - gdy ruch robotniczy ma siłę aby to zrobić miejsce burżuazyjnego parlamentu jest już w muzeum historii. Na parlament burżuazyjny jest zawsze "za późno", bądź "za wcześnie". "Za późno" - bo proletariat wypracował własne instytucje, "za wcześnie" - bo tego nie zrobił, a dekrety tego nie przyśpieszą.
- sljv
Komentarze
Prześlij komentarz